5 błędów Employer Brandingu w IT (i nie tylko)

Czy Employer Branding w IT różni się od budowania marki pracodawcy w innych branżach? Według mnie zdecydowanie tak. Oczywiście w ten sam sposób jak różnią się branże między sobą. Jako, że od początku mojej drogi zawodowej związana jestem z IT, dziś kilka mitów, na które natknęłam się (lub sama wierzyłam – tak, każdy z nas błądzi :D) dotyczących Employer Brandingu w IT. 

Branża nowych technologii jest jedną z najszybciej rozwijających się. Pracowników przyciąga możliwością (koniecznością) ciągłego rozwoju, odpornością na wiele zagrożeń rynkowych i… wysokimi zarobkami. 

Nie inaczej jest w przypadku osób pracujących w działach wspierających biznes IT. Rekruterzy, HR Business Partnerzy, czy właśnie EB-owcy chętnie wybierają ten obszar. Wcale się nie dziwię. To biznes bardzo wymagający, z wysokim progiem wejścia (mówiąc wprost – trzeba się dużo nauczyć), ale i bardzo wdzięczny, z relacyjnymi ludźmi i naprawdę ekscytującymi projektami. 

Być może to właśnie moda, popularność (i nierzadko spore budżety na działania) spowodowały, że łatwo zejść właściwego kursu. Bazując na doświadczeniach swoich oraz branżowych znajomych przygotowałam 5 błędów Employer Brandingu w IT. Myślę, że wiele z nich świetnie będzie pasować też do innych branż.

To jak? Zaczynamy!

Podejmowanie działań tylko dlatego, że robią tak inni

Konkurencja… Ach ta konkurencja. Magiczny argument używany przez osoby odpowiedzialne za sprzedaż produktów i eventów w EB (i nie tylko :D). Employer Branding w IT to w naszym kraju mocno konkurencyjny rynek – polscy programiści są jednymi z lepszych w Europie, więc o pracownika konkurują nie tylko rodzime firmy, ale i wiele oddziałów organizacji zagranicznych. Przy ograniczonej liczbie specjalistów powoduje to mniej lub bardziej agresywną walkę o najlepszych. 

Wspomniane już budżety w branży generują wiele inicjatyw. Od tego już tylko krok do myślenia: „no jak to? Nie będzie nas na evencie X? Przecież firma Y jest tam sponsorem!”. 

Takie myślenie niesie za sobą jedno duże zagrożenie – zamiast aktywnie działać zgodnie z potrzebami firmy bardzo łatwo wpaść w pułapkę „wszędobylstwa” goniąc konkurencję. 

Dlatego zanim Wasze serce zabije mocniej po usłyszeniu zdania, że firma Y już jest złotym sponsorem zastanówcie się, czy gdybyście tego nie usłyszeli, w ogóle planowalibyście udział w danym wydarzeniu/ zakup danego produktu.

Wrzucanie wszystkich do jednego worka

To chyba moje ulubione ;). 

„Programiści to introwertycy”

„Wszyscy w IT są gamerami”

„Jaka atrakcja przyciągnie informatyka? Pizza i piwo”

W tę pułapkę łatwo wpaść szczególnie na początku. Dlatego tak ważne jest dobre poznanie, czym zajmują się poszczególne role w firmie. Pomijając, że ile ludzi, tyle upodobań, na pewno inne atrakcje zaproponowałabym testerom, a inne programistom. Był taki okres, że podczas rozmów z osobami pracującymi w branży słyszałam, że nie mogą patrzeć na pizzę i piwo, bo dostają to w menu każdego eventu na jakim się pojawiają.

Dlatego każdą aktywność, jaką planujecie spróbujcie maksymalnie dobrać do Waszej grupy docelowej. Jak? Rozmawiając z jej przedstawicielami. 

błędy employer brandingu it

Zasypywanie przedstawicieli grupy docelowej nowościami i inicjatywami

W tę pułapkę łatwo jest wpaść. Rynek jest bogaty w narzędzia i eventy. Każdy nowy wydaje się atrakcyjniejszy od poprzedniego i aż chce się skorzystać ze wszystkich możliwości jakie mamy dostępne. To całkowicie normalne – chcemy proponować oryginalne rzeczy, które zostaną zauważone na rynku/ w organizacji. 

Czasem jednak może okazać się, że proponowanych przez nas inicjatyw jest tak dużo, że powoli gubią się w nich sami ich adresaci. W takiej sytuacji przekaz, z jakim wychodzimy jest rozmyty, a ludzie nie mają czasu, ani możliwości w pełni skorzystać z tego, co im oferujemy. 

Dlatego, wprowadzając nowe inicjatywy na bieżąco badajmy jaki jest stopień ewentualnego znudzenia naszych działań. Jeśli zmagacie się z sytuacją, że planujecie wszystko na rok do przodu, a później pojawiają się niespodziewane działania, w które „nie można nie wejść” – też je zaplanujcie zostawiając trochę wolnego miejsca w kalendarzu. 

Skupienie się na dodatkach, nie na tym, co naprawdę ważne

Magazynek pełen gadżetów, codzienne stories na Instagramie, a z drugiej strony nieresponsywna zakładka kariera. Tak też się zdarza. Dlaczego? Ponieważ aktywna konkurencja, którą przecież podglądamy w social media, wprowadza kolejne nowości, a my nie chcemy zostać z tyłu. Audyt formularza aplikacyjnego wydaje się mało atrakcyjny w porównaniu do stworzenia gry aplikacyjnej (choć np. na koniec okazuje się, że przycisk „aplikuj” jest poza ekranem na komórce, co powoduje minimalną konwersję). 

Nie wiem jak Wy, ale ja mam często tak, że to, co nowe i atrakcyjne przyciąga mnie najbardziej. Zawsze wolałam skupiać się na wisience, a dopiero z czasem zobaczyłam, że najładniejsza wisienka na nic się zda jak biszkopt będzie suchy (tekst pisany na głodnego – wybaczcie 🙂 ). 

Dlatego, choć to może być mało ekscytujące, zawsze na bieżąco dbajmy o to, żeby dodatki i atrakcje nie przysłaniały nam głównego celu działań wizerunkowych. 

Brak rozmów z grupą docelową

To powinno być na pierwszym miejscu. Myślę nawet, że to wystarczy, by wyeliminować poprzednie punkty. Nie wiem czy to właśnie stereotypy, czy mnogość dostępnych możliwości na rynku powoduje, że dalej zdarza się, że nie każdy rozmawia ze swoją grupą docelową. I to jest według mnie główny i największy błąd jaki możemy popełnić w Employer Brandingu w IT (ale i w każdej innej branży). 

Wydarzenie, na którym jest cała nasza konkurencja? Zapytajmy ludzi pracujących w tej technologii w naszej firmie, czy „branża” tam rzeczywiście będzie. Kolejne wyjście na pizzę i piwo do baru? A może właśnie zespół, dla którego coś organizujemy woli sushi? 

To nie są „ludzie z IT”, czy „programiści”. To piekielnie inteligentna, ale i wymagająca grupa osób, która doskonale wie czego chce. Wystarczy ich tylko o to zapytać :).

Podsumowanie

Branża IT jest dla mnie wyjątkowa. To raj dla Employer Brandingowca – chłonny rynek, duże budżety i ciekawe projekty. Wpadając w wir działań starajmy się pamiętać o tym, aby rozmawiać z ludźmi, dla których przecież to wszystko robimy. I będzie pięknie 🙂

Ps jeśli macie Instagram i jeszcze nie obserwujecie how2hr to zapraszam serdecznie <3

Może spodoba Ci się również:

A może to Cię zaciekawi?

Formularz aplikacyjny – jak go stworzyć + przykłady

Formularz aplikacyjny - tworząc ogłoszenia liczymy, że jak najwięcej kandydatów uzupełni go pozostawiając nam...

Jak nie rozstawać się z pracownikiem (kiedy on/ona decyduje...

Odejście z pracy może być ważnym elementem personal brandingu pracownika, ale i employer brandingu...

Alumni w organizacji – kim są i dlaczego warto...

Coraz świadomiej dbamy o kandydatów. Mierzymy ich doświadczenia, szkolimy się z candidatey experience. O...

HR Business Partner – rola, wdrożenie, przyszłość

Stanowisko HR Business Partnera jest obecne w coraz większej liczbie firm, a zapotrzebowanie na...

Buddy w procesie onboardingu – kim jest & korzyści...

Oboarding pełni bardzo istotną rolę na Human Experience Journey. Dobrze przeprowadzony zmniejsza rotację, zwiększa...

Coaching w organizacji – kara czy lek na całe...

Zapraszam Was dziś do przeczytania wywiadu z kolejnym gościem How2hr. Tym razem o coachingu...

Sprawdź wszystkie kategorie!

Comments

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here